Z dużym zaszokowaniem oglądałem program Uwaga (na kanale TVN i Uwaga po Uwadze na TTV) poruszający tematykę ustawy śmieciowej (klik). Tym tematem przy długi czas w czerwcu i lipcu żyły polskie media oraz Polacy. Zmienia ona całkowicie dotychczasowa politykę względem odpadów komunalnych. Liczyłem, że dziennikarze programu Uwaga potraja się omówić dotychczasowe funkcjonowanie ustawy rzetelnie. Myliłem się! Prowadzący od samego początku sprawiał wrażenie występowania z góry założoną tezą - ustawa to zło! - i w miarę trwanie programu, było to widać co raz bardziej.
Na poparcie tezy, że ustawa jest zła i to ona jest winna wszystkim nieprawidłowościom, podawano przykłady m.in. z Hrubieszowa, gdzie śmieci wywożone są raz na kwartał, małe różnice pomiędzy ceną za wywóz odpadów posegregowanych i zmieszanych, rożne kolory worków/pojemników na te same rodzajów śmieci, w zależności od gminy. Zarzuty słuszne, ale to nie ustawa jest przyczyną!
Każda gmina została zobowiązana do stworzenia regulaminu utrzymania czystości na swoim terenie. Ustawodawca dał samorządom duże pole manewru, pozwalając im na swobodne ustalanie poziomu opłat wnoszonych za usługę, ilości sortów poszczególnych odpadów i wielu innych szczegółów. I to właśnie samorządy są winne temu bałaganowi.
Każdy chce płacić jak najmniej, to też radni, mając na uwadze zbliżające się wybory, postawili sobie za cel ustanowienie jak najmniejszych opłat za wywóz śmieci. Niestety skutkuje to tym, że usługa jest wykonywane byle jak, a śmieci tak naprawdę mogą trafiać byle gdzie. Niestety, ale jakość prawie zawsze idzie w parze z ceną, na odpadach komunalnych da się zarobić, ale te sumy są tylko częścią kosztów, jakie trzeba wyłożyć, aby nie stanowiły one niebezpieczeństwa da środowiska naturalnego.
Oczywiście i tak nie obyło się bez lamentu, że w Polsce odbiór śmieci jest droższy lub na podobnym poziomie, w innych państwach UE (klik, klik). A głównym kryterium przy wyborze firmy odbierającej i zagospodarowującej odpady była oczywiscie cena.
Redaktorzy pokazali również zdjęcie z dzikich wysypisk śmieci, jakie bardzo często można spotkać w naszych lasach. Stały się kolejnych argumentem potwierdzającym tezę, że ustawa nie działa. Oczywiście jest to półprawda. Owszem, zdarza się, że odpady jak trafiały do lasu tak dalej tam trafiają, ale weźmy pod uwagę, że obowiązek odbioru śmieci od każdego mieszkańca funkcjonuje od niecałych 4 miesięcy. To stanowczo za mało, aby zlikwidować tę patologię, oraz - co ważniejsze - tak kategorycznie oceniać ustawę śmieciową. Ponad to, wejście nowego prawa w życie (to skrót myślowy, ustawa de facto funkcjonuje od ponad półtora roku) nie spowodowało zniknięcia starych dzikich wysypisk jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na to potrzeba czasu. Tak naprawdę nowe regulacje będziemy mogli ocenić najwcześniej po roku ich funkcjonowania.
Jako wzorcowy przykład dobrej organizacji odbioru i zagospodarowania odpadów podano Niemcy. Ten kraj rzeczywiście ma duże osiągnięcia na tym polu, jest europejskim liderem. W materiale Uwagi pokazano np. kosze na śmieci z wbudowanymi czipami, które precyzyjnie naliczają opaty za kilogram wytworzonych, nieposegregowanych śmieci. System bardzo fajny, dokładny, ale drogi przy uruchomieniu. A, jak wcześniej napisałem, głównym kryterium wyboru firm była cena, mieszkańcy przecież chcieli płacić jak najmniej.
I właśnie na przykładzie Niemiec dokładnie widać, dlaczego u nas jest drożej. Otóż ten kraj politykę segregacji i odzyskiwania surowców wtórnych prowadzi od 20 lat, posiada sprawdzone procedury, odpowiednia infrastrukturę i uświadomionych mieszkańców. W Polsce tego dramatycznie brakuje. Regulacje prawne możemy od Niemców kopiować, i to się dzieje, choć należy mieć na uwadze, że nie każdy paragraf da się dokładnie skopiować. Lokalna specyfika może być zupełnie odmienna i trzeba brać na to poprawkę. Dajmy sobie w tej materii trochę czasu na "dotarcie" ustawy.
Jak zbudować odpowiednią infrastrukturę - PSZOKi, sortownie, spalarnie, itp.? W przypadku religii "najniższej ceny" jest to bardzo trudne. Oczywiście można korzystać ze środków unijnych, ale one mogą stanowić tylko cześć nakładów, które trzeba ponieść na stworzenie całej sieci odpowiednich instalacji. Porównujemy ceny wywozu odpadów z państwami, w których te instalacje już od dawna istnieją, nie muszą ponosić nie małych nakładów na ich budowę. Ponad to, maja znacznie wyższy współczynnik odzysku surowców, na czym można zarobić nie małe pieniądze klik. Przekłada się to na koszty funkcjonowanie całego systemu. Niestety, ale musimy przyjąć do wiadomości, że na początku zapłacimy znacznie więcej, dlaczego? Dlatego, ze inni już na śmieciach zarabiają, a my wciąż nie, a żeby to tego stadium dojść musimy nie mało wydać, a pieniądze nie biorą się z powietrza.
Na zakończenie programu Uwaga po Uwadze (kanał TTV) oddano głos, szkoda że na krótko, zaproszonym gościom (niestety nie mogę znaleźć ich nazwisk). Jeden z nich, dziennikarz, podsumował program stwierdzeniem, że poruszane w programie wątki tak na prawdę nie stanowią wielkiego problemu, są wręcz marginalne. Prawdziwa patologia kryje się gdzie indziej, w zorganizowanych grupach przestępczych. O tym zagrożeniu w czerwcu w POLITYCE pisał Piotr Pytlakowski. Reporterzy Uwagi nie poświęcili temu tematowi nawet
minuty. Wielka szkoda, że ten racjonalny głos całkowicie zaginął w
bełkocie prowadzącego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz