Panie i Panowie Posłowie!
Jeśli macie odwagę podnieść rękę za przyjęciem projektu ustawy o
zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie
płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (druk
1654), miejcie również cywilną odwagę, tuż po głosowaniu, do zrzeczenia się mandatu posła i zajęcia miejsca przy jednym z wielu nieuleczalnie chorych dzieci, zastępując przy nim ich rodziców, do końca jego dni. Jeśli czujecie się władni decydować o warunkach życia tysięcy polskich rodzin, miejcie również odwagę stanąć obok nich, w doli i nie doli, w bogactwie i nędzy.
W swojej pysze zapominacie, że nie macie żadnego moralnego prawa skazywać kogokolwiek na życie w cierpieniach, zarówno upośledzone płody, jak również ich biologiczni rodzice maja prawo do godnego życia. Głosowanie za tą poprawką tę godność im odbierze.
Proszę pamiętać, że Państwo Polskie rodziców niepełnosprawnych, upośledzonych dzieci pozostawia samych sobie, nie zapewniając im żadnej pomocy, czy to finansowej, czy to medycznej, fizjoterapeutycznej. Za pomoc nie można uznać zasiłku w maksymalnej wysokości 620 zł, czy też jednego rocznie, współfinansowanego przez NFZ turnusu rehabilitacyjnego. To nawet nie jest jałmużna, to zwykła kpina z poświęcenia ludzkiego. Poświęcenie, na które chcą Państwo skazać wszystkich, nawet tych, którzy nie są na to absolutnie przygotowani i gotowi.
W imię dziwnego pojęcia ochrony "życia", chcą Państwo skazać tysiące ludzi na życie poniżej minimum egzystencji, poniżej godnego funkcjonowania. Swoją postawę tłumaczą Państwo etosem chrześcijańskim, zwrócę jednak uwagę na jedną z głównych maksym chrześcijaństwa: "Nie czyń bliźniemu, co Tobie niemiłe".
Apeluję o wzięcie jej sobie głęboko do serca!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sejm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sejm. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 września 2013
wtorek, 22 listopada 2011
Do Odważnych świat należy
Nareszcie!!! Pierwszy premier w dziejach tego kraju, który nie bał się powiedzieć komu i ile odbierze. Reforma emerytur jest potrzebna do prawidłowego funkcjonowania gospodarki jak powietrze do oddychania. Na chwilę obecną wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat to bardzo sensowna i odważna decyzja, podobnie jak zrównanie w tej domenie kobiet i mężczyzn, w końcu mamy równouprawnienie. Natomiast okres czasu, na jaki została rozpisana ta rewolucyjna zmiana, budzi pewne zdziwienie. Czekanie niemal 40 lat na jej zakończenie to stanowczo zbyt długo, powinno się tego dokonać w czasie maksymalnie 10 lat, a najlepiej 5 lat, im szybciej tym więcej uda się zaoszczędzić. Mundurówkę też czekają niemiłe zmiany, choć, o dziwo, związki zawodowe są zadowolone. Wydłużenie stażu pracy uprawniającego do emerytury o 10 lat jest sensowną decyzją. Skoda tylko że obejmie to tylko nowo wstępujących do służb, niestety na drodze stanęła Konstytucja. Nie jako na osłodę rząd obiecuje podwyżkę. Ja osobiście poszedłbym jeszcze dalej, po 25 latach służby policjant (lub inny funkcjonariusz służb mundurowych), mógłby przejść na nie pełną emeryturę (dajmy na to 70% sumy), całość świadczenia otrzymywałby po ukończeniu 67 lat, lub podejmowałby pracę w innym sektorze, co najmniej do czasu osiągnięcia wieku emerytalnego.
Następną zmianą, którą chciałbym teraz przedstawić, głównie ze swojego punktu widzenia, jest sprawa górnictwa. W czasach PRL-u górnicy cieszyli się dużym szacunkiem i wieloma przywilejami. Wynikało to z modelu gospodarczego. Dziś, gdy polskie kopalnie są zamykane, a w tych, które dalej pracują wydobycie staje się co raz droższe, przywileje te nie maja racji bytu. Przed kilkoma laty, gdy chciano to zmienić, związkowcy przywieźli masę górników, którzy dokonali demolki Warszawy porównywalnej, albo nawet większej z tym co mieliśmy okazję zobaczyć 11 listopada, politycy ustąpili, nic się nie zmieniło. W rządowym projekcie znalazła się propozycja aby prawo do emerytury po 25 latach pracy, otrzymywali tylko ci, którzy pracują bezpośrednio przy wydobyciu, dziś taki przywilej posiadają wszyscy pracujący w górnictwie. Czas na moje zdanie. Zastosowałbym taki sam manewr jak przy mundurowych, po 25 latach pracy, niepełne świadczenie, bądź praca w innym sektorze do uzyskania 67 roku życia. Oczywiście tylko dla pracujących na dole, cała reszta przechodziłaby na emeryturę na takich samych zasadach jak inne branże. Należy również rozprawić się z wszechwładzą związków zawodowych, które w tym przypadku nie chronią pracowników, a żerują na przedsiębiorstwach wydobywczych. Możliwość aby jeden pracownik mógł należeć jednocześnie do kilku związków powinna zostać zablokowana, w chwili obecnej mamy patologiczną sytuację, jeden pracujący może należeć do nieskończenie wielkiej liczby związków, które są z mocy ustawy finansowane przez pracodawcę. Pensje działaczy są stanowczo za wysokie, nie pracują dla dobra firmy, a dostają wynagrodzenia porównywalne z wysokimi stanowiskami menadżerskimi. Powinny kształtować się na poziomie średniej płacy w danym przedsiębiorstwie. Prezesi państwowych spółek powinni otrzymać dużo większą władzę, aby mogli swobodnie działać, w chwili obecnej są krępowani przez centrale związkowe, oraz polityczne nadania i koneksje, za swoją pracę winni być wynagradzani stosownie do wyników osiąganych przez kierowane przez nich zakłady
Nowe idzie też na wsi. Wielkich pieniędzy może się tam nie znajdzie, ale z pewnością są one większe niż zapewniają politycy PSL i PiS. Osobiście widziałbym reformę polskiej wsi tak: likwidacja KRUS, włączenie wszystkich rolników do systemu ZUS. Opodatkowanie wszystkich gospodarstw rolnych podatkiem PIT, składką rentową i ubezpieczeniową. Ustalenie minimalnej ilości areału od której otrzymywałoby się status rolnika, na początek 6 ha, następnie sukcesywne, raz na kilka lat podnoszenie tego minimalnego wskaźnika do poziomu co najmniej 50 ha. Należało by również opracować dokładne powierzchnie minimalne gwarantujące rentowną produkcję dla poszczególnych upraw/hodowli w celu dokonania wyjątków od wyżej opisanej reguły. Uzależnienie otrzymywania dopłat unijnych od wykazania produkcji. Wszystkie te zmiany powinny zaowocować poprawą efektywności gospodarowania, zlikwidowaniem ukrytego bezrobocia, a dzięki skierowaniu środków wspólnotowych i budżetowych na aktywizację zawodową poprawienie warunków bytowych ludności nie spełniającej wymogów nowoczesnego rolnika. Skończyłby się również mit (często uprawniony) dotowania przez resztę społeczeństwa polskiej wsi. Propozycje przedstawione przez rząd są znacznie mniej rewolucyjne, z pewnością za sprawa koalicjanta, któremu nie zależy na reformowaniu a na konserwowaniu.
Pomimo jednak często bardziej rewolucyjnego stanowiska, cieszą mnie zmiany zapowiedziane przez gabinet Donalda Tuska. Musimy za wszelka cenę uniknąć losu Grecji, a zmiany proponowane przez rząd mają właśnie to na celu. Kryzys jeszcze się nie skończył, może potrwać jeszcze długo, a my już wykorzystaliśmy nasz limit szczęścia na nic nie robienie, trzeba zacisnąć pasa, będzie bolało, jeśli wszystko pójdzie dobrze, krótko. Potem powinno być już tylko lepiej.
wtorek, 15 listopada 2011
Śmiech i kamienie
Osoby publiczne w naszym kraju upodobały sobie dziwny zwyczaj publicznego wygłaszania - ich zdaniem - śmiesznych żartów, bądź też nieukrywania rozbawienia w sytuacjach, w których większość osób nie dostrzega niczego śmiesznego. I tak byliśmy już raczeni dowcipami w stylu "Czy prostytutka może być zgwałcona?" (nieżyjący już Andrzej Lepper), "Z gejami dajmy sobie spokój, ale na lesbijki to bym sobie popatrzył (były poseł Węgrzyn cytował żart posła Andrzeja Czumy, swego czasu ministra sprawiedliwości, o czym rzadko kiedy się pamięta, pierwszy poniósł karę, drugi nie), a ostatnio cała sala plenarna pękała ze śmiechu po wygłoszeniu przez Roberta Biedronia słów "To jest chwyt poniżej pasa". Nie bez znaczenia był tu fakt że Pan Biedroń nie ukrywa swojej orientacji homoseksualnej.
Sam śmiech nie byłby jeszcze tak bardzo oburzający, ale już tłumaczenie tego zachowania jest żenujące. Pani Pitera mówiąc że ta konkretna osoba kojarzy jej się tylko z jednym, "z rozporkiem" (słowa Pani poseł), mówiła chyba to co jej ślina na język przyniosła, wygadywała banialuki nie pasujące zupełnie do powagi piastowanego przez nią urzędu. Niegdyś nieustraszona tropicielka korupcji, nepotyzmu i wszelkich nieprawidłowości, dziś sama sprowadza się do roli sejmowej komediantki z słabym poczuciem humoru. Można pokusić się o opinię że zapał do pracy oraz kompetencja, w przypadku polskich polityków, maleje wprost proporcjonalnie do wysokości stanowiska i płynących z tego tytułu apanaży.
Kolejnym niedojrzałym tłumaczeniem popisał się poseł Niesiołowski. Mianowicie stwierdził że rozbawienie, z którym nie krył się po wypowiedzi Pana Biedronia były spowodowane "jego obrzydliwym uśmieszkiem, którym prowokował" (nie dokładny cytat). Przywołam tu zdarzenie sprzed lat, gdy poseł Żelichowski stojąc na mównicy sejmowej użył sformułowania "Wysoka Izbo, nie po raz pierwszy staje mi...", przerwały mu śmiechy. Wątpliwe aby chodziło mu o pewną czynność organizmu, podobnie jak wątpliwe żeby Panu Biedroniowi chodziło o to o czym myśleli posłowie.
Pewna komercyjna telewizja zwróciła na zachowanie wybrańców narodu szczególną uwagę, i nie wiadomo jak długo jeszcze eksploatowała by ten temat gdyby nie pojawiło się coś lepszego - zamieszki "z okazji" 11 listopada. Od razu zadeklaruję - jestem lewakiem. Na placu Konstytucji rozrabiała hołota zaproszona (nie koniecznie oficjalnie) przez organizatorów Marszu Niepodległości, inicjatywy środowisk narodowo-radykalnych. Ludzie Ci nie odcięli się od zadymiarzy, którzy spowodowali spore straty materialne oraz doprowadzili do obrażeń ciała kilkudziesięciu osób, nie zrobili tego z jasnego powodu, w pewien sposób im na tym zależało. Organizacje lewicowe miały zamiar ów Marsz zablokować, a kibole i zamaskowani przestępcy mieli stanowić siłę przełamującą, mieli tłuc lewaków, jednak coś poszło nie tak i tłukli policję. Jeszcze tego samego dnia, jeden z zaproszonych do stacji TVPinfo ekspertów pokusił się o stwierdzenie że cie ludzie, którzy demolowali centrum warszawy, zrobili to ponieważ zostali sprowokowani przez organizatorów Kolorowej Niepodległej. Zapytam się czym zostali sprowokowani? Tym że chcą radosne święto spędzić inaczej niż narodowcy, wykrzykujący szowinistyczne, rasistowskie i ksenofobiczne hasła nie ponoszący z tego tytułu żadnych konsekwencji? Na szczęście dla tego Pana, opowiadanie bzdur w normalnych krajach jest karane tylko ostracyzmem.
Następnego dnia środowiska prawicowe rozpoczęły kłamliwą akcję propagandową mającą na celu odwrócenie uwagi od zajść podczas Marszu Niepodległości, a skierowanie jej na fakt aresztowania grupy kilkudziesięciu aktywistów niemieckiej Antify. Typowe odwracanie kota ogonem, granie na narodowych resentymentach, straszenie obcymi, tylko po to aby uzyskać chwilowe korzyści, aby skołować mało zorientowaną w szczegółach większość opinii publicznej, a dzięki temu rozegrać całą śmierdzącą i kompromitującą narodowo-prawicowe hasła sprawę na swoja korzyść. Jednym z głównych piewców tego "frontu straszenia Niemcem" jest europoseł Ryszard Czarnecki. Nie chcę odmawiać mu prawa do wypowiadania się w ważnych krajowych sprawach, ale powinien to czynić w sytuacjach gdy ma do powiedzenia coś poważnego. Zasiadając w europarlamencie pobiera wynagrodzenia rzędu 40 tys zł miesięcznie, a jednak przeciętny Polak może odnieść wrażenie że większość czasu spędza na krajowej scenie politycznej, europejska traktując tylko jako źródło ciężkiej gotówki.
Im dłużej państwo będzie tolerowało wybryki środowisk narodowych, tym częściej takie sytuacje będą się powtarzać. Nasz kraj został boleśnie doświadczony przez narodowościowe uprzedzania, obecna sytuacja na świecie nie ułatwia zażegnywanie narodowych resentymentów, niepewność i strach powoduje obronną rekcję w postaci odrzucania wszystkiego co obce. A przykład płynie z góry. Panowie i Panie na Wiejskiej, opanujcie swe wulgarne i prostackie zachowania, przyzwalanie na agresję, werbalną i jak i czynną, może w przyszłości obrócić się przeciwko wam.
wtorek, 11 października 2011
...a przez dziurkę, piasek ciurkiem...
Po wyborach. Nowa/stara koalicja, po prawej nowa/stara opozycja, po lewej? Po najbliższej lewej ledwo zipiący SLD, tak źle nie było jeszcze nigdy. Dalej na lewo Pan Palikot i jego zbieranina. Co się stało z wynikiem pana Napieralskiego z wyborów prezydenckich? Ano na własne życzenie, jak w wierszyku z Grzesiem głuptasem rozsypał się. O czym mówił w kampanii? Zapamiętałem głównie to że nie boi się Ruchu Palikota. To się teraz przestraszył... Czemu tak mało mówiło się w Sojuszu o tradycyjnych (może to słowo jest na wyrost) postulatach/sloganach lewicy: aborcja, ochrona pracowników, zabezpieczenie socjalne najuboższych, in vitro, ekologia, ochrona zwierząt, mniejszości seksualne, nuta antyklerykalizmu? Zbyt pochopnie oddano pole w tej materii. Czyżby kierownictwo partii przestraszyło się że nie zajedzie daleko na tym paliwie? A może nie dopatrzenie, ufność we własne siły, marginalizacja doświadczonych ludzi, nie dopuszczanie do głosu krytyki i krótkowzroczność?
Głosy poszły nie tylko bardzie na lewo, ale również na prawo, bardzo na prawo, do pana Kaczyńskiego. Brak wyrazistego programu, brak charyzmatycznego przywódcy z wizją rozwoju (może już taki jest, ale się nie ujawnia, może pan Kalisz coś poradzi) są przeszkodą w odbudowaniu elektoratu. Palikot przeją sporo głosów, sporo sloganów, kilka twarzy, które można by wykorzystać. Trudno będzie odrobić te straty. Popieranie inicjatyw Ruchu będzie skazywaniem się na powolne usychanie, po co oddać głos na słabszych, skoro mówią i robią to samo co silniejsi? Lewica w Polsce powinna osiągać bez większych problemów poparcie ok 20% wyborców, zamiast się dzielić powinna się jednoczyć, rozdrobnienie to domena prawicy.
Co teraz robić (pytanie w imieniu Sojuszu)? Liczyć na brak doświadczenia ludzi Palikota, na to że brakiem ogłady zrażą do siebie opinię publiczną, że dadzą się podkupić PO i SLD, chociaż ci ostatni nie mają czym płacić. Takiemu ugrupowaniu jak Ruch prędzej, czy później powinie się noga i, jeśli znajdzie się ktoś rozważny odbierze im parę punktów. Współpracę z nimi podjąć trzeba.
Czas na pracę u podstaw, w terenie, trzeba ją zacząć już dziś, im dłużej trwać będzie, tym moim zdaniem lepiej. Trzeba rozejrzeć się za ekspertami, dobrymi i szanowanymi, którzy pomogą pisać program i zgodzą się firmować go swoimi nazwiskami, może jakiś mały gabinecik cieni, aby móc szybko i trafnie kontrować poczynania rządzących? Powinni się też, tam na Rozbrat, rozejrzeć czy gdzieś w szufladach, gdzieś w ciemnym, zapomnianym przez wszystkich kąciku nie leżą lewicowe ustawy. Jeśli są, poprawić i przedstawić przed kamerami, nim zrobią to inni.
Ale ja tu tylko sobie piszę, bez składu i ładu, hasłowo. może się to wydawać bełkotem, ale taki jest mój ogląd sytuacji. W tej sprawie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)