Czy można było spodziewać się czegoś innego? Marsz Niepodległości organizowany przez Młodzież Wszechpolską, Obóz Narodowo-Radykalny i inne środowiska skrajnie prawicowe, wręcz faszystowskie, obnażył to, co w polskim społeczeństwie najpodlejsze. Różnej maści chuligani, wycierając sobie gębę patriotyzmem, urządzili sobie na ulicach Warszawy igrzyska prostactwa. Wszystko to pod przykrywką uczczenia 95 rocznicy odzyskania niepodległości.
Atak na skłot Przychodnia, podpalenie Tęczy na pl. Zbawiciela, niszczenie mienia publicznego i prywatnego, nie wspominając o haniebnym napadzie na rosyjską ambasadę - ogólne wyliczone straty sięgają 120 tys. zł - to według organizatorów Marszu "prowokacja" ze strony policji! Jak nienormalnym być trzeba żeby na widok policjanta zachowywać się w ten sposób?
Do wczorajszego dnia zdjęcia, czy też nagrania ukazujące motłoch atakujący przedstawicielstwa dyplomatyczne innych państw, oglądałem tylko w relacjach z tzw. Trzeciego Świata. Jednym z ostatnich takich przypadków był atak na ambasadę USA w Libii - kraju ogarniętym wojną. Dzięki naszym, pożal się, patriotom Polska dołączyła do tego "chwalebnego" grona. Jedynym efektem skandalicznego zdarzenia mogą być niewątpliwe "incydenty", które w najbliższym czasie mogą spotkać naszych dyplomatów, czy też zwykłych obywateli na terenie Federacji Rosyjskiej. Do takiego wniosku skłania choćby sytuacja z lipca 2005 roku. Wtedy to grupa chuliganów pobiła w Warszawie czwórkę dzieci rosyjskich dyplomatów. W "odwecie" dwa tygodnie później, nieznani sprawcy zaatakowali pracownika naszej ambasady. Do tego prowadzi tolerowanie chuligaństwa i pobłażliwość wobec zwyczajnych bandytów.
Rozczarowująca jest postawa polskiej policji - nie podjęła na czas odpowiednich środków zaradczych, w celu uniknięcie niewątpliwego skandalu dyplomatycznego. Z powodu tej niefrasobliwości - oraz ogólnego błędu w postaci przyzwolenia na zorganizowanie marszu brunatnej hołoty - dziś Polska musi się gęsto tłumaczyć. Wszystkim Polakom doklejono gębę rusofobów. Cierpi na tym nasz międzynarodowy wizerunek. I nie chodzi mi tutaj o Rosję, ale głównie o UE i inne kraje Zachodnie, tam podobne incydenty są nie do pomyślenia. Znacząco obniża to rangę naszego kraju w oczach opinii zagranicznej, co w przyszłości może przełożyć się na konkretne straty dla naszego kraju. Podziękujmy za to serdecznie kolegom nacjonalistom, marzącym o wielkiej Polsce.
Organizatorzy, a więc między innymi: Zawisza, Winnicki, Bosak, tłumaczą, że nie maja żadnych powiązań z zadymiarzami. Jednocześnie nie potrafią się jednoznacznie od nich odciąć, ba! niejednokrotnie wyrażali głosy aprobaty czy poparcia dla bandyckich zachowań, choćby w przypadku podpalenia Tęczy. Podczas Marszu skandowano hasła "Polska katolicka" a na jego bokach palono katolickie symbole. Tak, katolickie, tęcza to symbol przymierza człowieka i Zbawiciela. Ale czego tu od głąbów oczekiwać? Wszystko co nie jest brunatne, czarne, nie ocieka krwią bądź nie straszy truchłem musie być "pedalskie" bądź "lewackie".
Winni są też wszyscy uczestnicy Marszu Niepodległości. Nie reagowali na ewidentnie chuligańskie zachowania, wyrażali poparcie dla takich ekscesów, pomagali bandytom w wmieszaniu się w tłum, utrudniając tym samym policji wyłapanie najbardziej krewkich zadymiarzy. Jednocześnie swoją obecnością dali ich politycznym poplecznikom - tym z MW i ONR - sygnał że mogą pozwolić sobie na więcej. Uczestnictwo to przyzwolenie na powtarzalność podobnych zdarzeń, na ich eskalację. Tłumy pożytecznych idiotów legitymizują rozlewanie się brunatnego terroru po Polsce. Już niewiele brakuje, aby tak jak w Białymstoku, również w Warszawie i innych miastach Polski dochodziło do podpaleń mieszkań mniejszości etnicznych i seksualnych, do pobić w biały dzień i do morderstw. W Grecji już to ma to miejsce. To nie rząd prowadzi nas ścieżka Grecji, to przyzwolenie na prawicowy ekstremizm, na brutalizację debaty publicznej.
Jako obywatel poruszony skandalicznymi zajściami podczas Marszu Niepodległości, domagam się stanowczego egzekwowania prawa. Pozwalanie, aby rok rocznie ludzie śmiejący nazywać siebie patriotami, niszczyli święto wszystkich Polaków, demolowali Warszawę jest skrajną nieodpowiedzialnością. Domagam się zapewnienia elementarnego bezpieczeństwa poprzez eliminację z życia publicznego jednostek, organizacji i środowisk skrajnie prawicowych, ksenofobicznych, faszystowskich, jawnie bandyckich.
No pasaran!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietolerancja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nietolerancja. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 listopada 2013
niedziela, 27 listopada 2011
Intelektualne wygibasy
W sobotnim wydaniu Rzeczpospolitej w dodatku PlusMinus opublikowano artykuł Stefana Sękowskiego "Dwie strony jednej monety", który jest przykładem myślenia prowadzącego w ślepą uliczkę. Autor opisuje środowiska lewicowe i prawicowe w Niemczech, wyraźnie gloryfikując i preferując te drugie. Wypunktowuje przestępstwa popełniane prze faszystów i nacjonalistów niemieckich, i porównuje je z dokonaniami terrorystów z RAF. Wszystko to podsumowuje jednym zdaniem:
Brunatni terroryści w Niemczech nie zrobili niczego, czego wcześniej nie zrobiłaby skrajna lewica.
Poczułem się porażony. Wpierw opowiedziano mi o mordowaniu urzędników państwowych, pobiciach, napadach na banki i wielu innych przestępstwach i występkach lewaków, uzupełniono to danymi statystycznymi - z którymi nie będę polemizował, nie mam żadnej wiedzy na ten temat - a następnie w prostacki sposób usprawiedliwiono kilka morderstw na obcokrajowcach, zastrzelenie policjantki, obrabowanie kilku banków oraz nie wiadomo co jeszcze.
Jeżeli ruch narodowców, często przechodzący w jawny faszyzm jest tak nieszkodliwy, jak starają się nam usilnie udowodnić prawicowi publicyści i cała masa ich popleczników, to czemu zniżają się do poziomu zwykłych kryminalistów? Antife i inne skrajnie lewicowe organizacje obsmarowuje się bez żadnych wyrzutów sumienia, przeciwną stronę natomiast usprawiedliwia się za wszelką cenę. Jeżeli ktoś jest mądrzejszy, dojrzalszy i bardziej odpowiedzialny od swego antagonisty, bądź też za takiego się uważa, powinien wiedzieć co mu przystoi, kiedy powiedzieć "STOP!". Wtedy można bez żadnej moralnej dwulicowości wypominać błędy. W mniemaniu pana Sękowskiego skrajne prawicy to nie dotyczy, ba! powiem więcej, nie dotyczy to całej prawicy!
Ten artykuł odbieram jako kolejną nieudaną próbę odwrócenia uwagi od odpowiedzialności środowisk prawicowych za wydarzenia z 11 listopada. Próbę niskich lotów, chcąc wybielić własne gniazdo obnażono jego jałowość intelektualną i zaściankowość. Jeżeli chcemy kogoś pouczać nie róbmy tego samego, są to szczyty hipokryzji. Zamiast bić się w piersi, próbują szukać na siłę wytłumaczenia, alibi. A najdziwniejszy jest fakt że próbują go znaleźć u Niemców, tych samych którymi bezpośrednio po zamieszkach w stolicy straszyli rodzimą opinię publiczną.
Zgodzę się tylko z jednym, przyzwolenie płynące z góry tylko zaostrza napiętą już sytuację, powoduje eskalację konfliktu, ośmiela obie strony do co raz ostrzejszych reakcji. Wątpliwej jakości argumenty autora, jak i skandaliczne przytoczone tu zdanie z publikacji, klasuje ten artykuł w zakładce "podżegacze".
wtorek, 15 listopada 2011
Śmiech i kamienie
Osoby publiczne w naszym kraju upodobały sobie dziwny zwyczaj publicznego wygłaszania - ich zdaniem - śmiesznych żartów, bądź też nieukrywania rozbawienia w sytuacjach, w których większość osób nie dostrzega niczego śmiesznego. I tak byliśmy już raczeni dowcipami w stylu "Czy prostytutka może być zgwałcona?" (nieżyjący już Andrzej Lepper), "Z gejami dajmy sobie spokój, ale na lesbijki to bym sobie popatrzył (były poseł Węgrzyn cytował żart posła Andrzeja Czumy, swego czasu ministra sprawiedliwości, o czym rzadko kiedy się pamięta, pierwszy poniósł karę, drugi nie), a ostatnio cała sala plenarna pękała ze śmiechu po wygłoszeniu przez Roberta Biedronia słów "To jest chwyt poniżej pasa". Nie bez znaczenia był tu fakt że Pan Biedroń nie ukrywa swojej orientacji homoseksualnej.
Sam śmiech nie byłby jeszcze tak bardzo oburzający, ale już tłumaczenie tego zachowania jest żenujące. Pani Pitera mówiąc że ta konkretna osoba kojarzy jej się tylko z jednym, "z rozporkiem" (słowa Pani poseł), mówiła chyba to co jej ślina na język przyniosła, wygadywała banialuki nie pasujące zupełnie do powagi piastowanego przez nią urzędu. Niegdyś nieustraszona tropicielka korupcji, nepotyzmu i wszelkich nieprawidłowości, dziś sama sprowadza się do roli sejmowej komediantki z słabym poczuciem humoru. Można pokusić się o opinię że zapał do pracy oraz kompetencja, w przypadku polskich polityków, maleje wprost proporcjonalnie do wysokości stanowiska i płynących z tego tytułu apanaży.
Kolejnym niedojrzałym tłumaczeniem popisał się poseł Niesiołowski. Mianowicie stwierdził że rozbawienie, z którym nie krył się po wypowiedzi Pana Biedronia były spowodowane "jego obrzydliwym uśmieszkiem, którym prowokował" (nie dokładny cytat). Przywołam tu zdarzenie sprzed lat, gdy poseł Żelichowski stojąc na mównicy sejmowej użył sformułowania "Wysoka Izbo, nie po raz pierwszy staje mi...", przerwały mu śmiechy. Wątpliwe aby chodziło mu o pewną czynność organizmu, podobnie jak wątpliwe żeby Panu Biedroniowi chodziło o to o czym myśleli posłowie.
Pewna komercyjna telewizja zwróciła na zachowanie wybrańców narodu szczególną uwagę, i nie wiadomo jak długo jeszcze eksploatowała by ten temat gdyby nie pojawiło się coś lepszego - zamieszki "z okazji" 11 listopada. Od razu zadeklaruję - jestem lewakiem. Na placu Konstytucji rozrabiała hołota zaproszona (nie koniecznie oficjalnie) przez organizatorów Marszu Niepodległości, inicjatywy środowisk narodowo-radykalnych. Ludzie Ci nie odcięli się od zadymiarzy, którzy spowodowali spore straty materialne oraz doprowadzili do obrażeń ciała kilkudziesięciu osób, nie zrobili tego z jasnego powodu, w pewien sposób im na tym zależało. Organizacje lewicowe miały zamiar ów Marsz zablokować, a kibole i zamaskowani przestępcy mieli stanowić siłę przełamującą, mieli tłuc lewaków, jednak coś poszło nie tak i tłukli policję. Jeszcze tego samego dnia, jeden z zaproszonych do stacji TVPinfo ekspertów pokusił się o stwierdzenie że cie ludzie, którzy demolowali centrum warszawy, zrobili to ponieważ zostali sprowokowani przez organizatorów Kolorowej Niepodległej. Zapytam się czym zostali sprowokowani? Tym że chcą radosne święto spędzić inaczej niż narodowcy, wykrzykujący szowinistyczne, rasistowskie i ksenofobiczne hasła nie ponoszący z tego tytułu żadnych konsekwencji? Na szczęście dla tego Pana, opowiadanie bzdur w normalnych krajach jest karane tylko ostracyzmem.
Następnego dnia środowiska prawicowe rozpoczęły kłamliwą akcję propagandową mającą na celu odwrócenie uwagi od zajść podczas Marszu Niepodległości, a skierowanie jej na fakt aresztowania grupy kilkudziesięciu aktywistów niemieckiej Antify. Typowe odwracanie kota ogonem, granie na narodowych resentymentach, straszenie obcymi, tylko po to aby uzyskać chwilowe korzyści, aby skołować mało zorientowaną w szczegółach większość opinii publicznej, a dzięki temu rozegrać całą śmierdzącą i kompromitującą narodowo-prawicowe hasła sprawę na swoja korzyść. Jednym z głównych piewców tego "frontu straszenia Niemcem" jest europoseł Ryszard Czarnecki. Nie chcę odmawiać mu prawa do wypowiadania się w ważnych krajowych sprawach, ale powinien to czynić w sytuacjach gdy ma do powiedzenia coś poważnego. Zasiadając w europarlamencie pobiera wynagrodzenia rzędu 40 tys zł miesięcznie, a jednak przeciętny Polak może odnieść wrażenie że większość czasu spędza na krajowej scenie politycznej, europejska traktując tylko jako źródło ciężkiej gotówki.
Im dłużej państwo będzie tolerowało wybryki środowisk narodowych, tym częściej takie sytuacje będą się powtarzać. Nasz kraj został boleśnie doświadczony przez narodowościowe uprzedzania, obecna sytuacja na świecie nie ułatwia zażegnywanie narodowych resentymentów, niepewność i strach powoduje obronną rekcję w postaci odrzucania wszystkiego co obce. A przykład płynie z góry. Panowie i Panie na Wiejskiej, opanujcie swe wulgarne i prostackie zachowania, przyzwalanie na agresję, werbalną i jak i czynną, może w przyszłości obrócić się przeciwko wam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)